sobota, 5 września 2015

143. "Klątwa Neferet" - P.C.Cast + Kristin Cast



Opis: P.C. i Kristin Cast odkrywają mroczną tajemnicę najwyższej kapłanki Domu Nocy.

Szesnastoletnia Emily Wheiler dorastała w XIX-wiecznym Chicago, otwartym na świat za sprawą zorganizowanej tam Wystawy Światowej. Nagła śmierć matki diametralnie zmienia jej życie. Skrzywdzona, lecz wciąż pragnąca miłości i swobody Emily ucieka z domu, by zacząć wszystko od nowa. Przybiera odmienne imię, a w jej umyśle rodzi się pragnienie, by zemścić się na mężczyźnie, któremu kiedyś ufała.



 Od pewnego czasu nowelki do bestsellerowej serii Dom Nocy to najlepsze, co się w owej serii ukazało. Jak już wspominałam, uwielbiałam DN do... którejś z kolei części. Wkrótce rozwlekanie pomysłów dla kasy sprawiło, że książki pań Cast zaczęły mnie nużyć. Na półce wciąż stoi przedostatnia, nietknięta część. Kiedyś ją przeczytam, jestem tego pewna. Póki co postawiłam na krótkie formy, w których poruszono bardziej interesujące wątki.

 Każdy, kto przeczytał chociażby kilka pierwszych powieści o Zoey Redbird (głównej bohaterce DN), z pewnością zgodzi się ze mną, że Neferet to jedna z najciekawszych postaci obok upadłego boga. Smaczku wszystkiemu dodaje fakt, iż jest to postać na wskroś negatywna. Czy jednak była taka od początku? Oczywiście, że nie. I tutaj wielki plus dla autorek za to, że opowiedziały historię nie tyle młodej wampirzycy, co dziewczyny, która miała się takową stać, podobnie jak w Ślubowaniu Lenobii. Obie dziewczyny miały trudną młodość, przeżyły burzliwą miłość i dramat - najwidoczniej autorki trzymały się przy pisaniu pewnego schematu...

 Bez obaw, podczas czytania nie jest to uderzające, sama zauważyłam ten fakt dopiero teraz, pisząc tę recenzję. Chociaż schemat wygląda podobnie, możecie być pewni, że historie są zupełnie różne. Klątwa Neferet porusza pewną niebywale trudną kwestię. Niestety, nie mogę zdradzić, o jaką chodzi, by nie spoilerować, wiedzcie jednak, iż jest to temat powszechnie uznany za tabu. O tym zwyczajnie nie mówi się głośno. Te autorki powiedziały i zrobiły to w pięknym stylu. Z ofiary uczyniły kata, pozwalając zgłębić psychikę tytułowej postaci, wyjaśniły, co pchnęło ją do późniejszych knowań z ciemną stroną mocy.

 Nowelka ta, podobnie jak trzy inne z tej serii, liczy zaledwie 158 stron. Tyle wystarczyło paniom Cast. aby porwać czytelnika do XIX-wiecznego Chicago i wciągnąć go w wir emocjonujących zdarzeń. Z właściwą sobie lekkością opisały tematy przyjemne, jak pierwsza młodzieńcza miłość, oraz trudne, jak śmierć matki. Nie popadały przy tym w skrajności, czyniąc z Emily, głównej postaci, ofiarę czy bohaterkę. To była dziewczyna jakich w tamtych czasach wiele. Dzisiaj mogłaby być jedną z nas. I dzisiaj także mogłaby przeżyć nieszczęścia, które dotknęły ją prawie 200 lat temu. Duet pisarek, Phyllis i Kristin, matka i córka, kolejny raz wpakowały w wampirzą opowiastkę ponadczasowe dramaty ludzi, nie tylko młodych, czyniąc z niej coś więcej niż pustą historyjkę fantasy. Być może nieco dały ciała z Domem Nocy, ale w nowelkach pokazują klasę pierwszych części serii, ba, można skłaniać się ku opinii, że są jeszcze lepsze niż wtedy, gdy spisywały historię Zoey, a Klątwa Neferet to jedno z ich najbardziej udanych dzieł.

 Jak to w przypadku bestsellerów na światową skalę bywa, i Klątwa... doczekała się zagranicznych wydań, a w tym różnych okładek. Polska, niemal taka sama jak jedna z anglojęzycznych wersji, wypada chyba najkorzystniej. Mowa tu o wersji strice graficznej, bo w rzeczywistości wydawnictwo dorzuciło tłoczenia oraz różne faktury na okładce, co daje naprawdę zachwycający efekt!

 Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi papierowypies.pl!


Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)

12 komentarzy:

  1. Po tę serię już raczej nie sięgnę. Niestety zraziłam się gdzieś w okolicach piątego tomu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wiele osób ma podobnie - ten piąty tom to taki wyznacznik poziomu serii, po którym leci on w dół...

      Usuń
  2. Widzę jednak, że dodatki wypadają o wiele lepiej, niż książki z głównej serii ;) mimo wszystko do DN mnie nie ciągnie i raczej daruję sobie tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno trafisz na inną, równie interesującą, ale nie tak rozlazłą serię, która Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. piękne okładka! :)
    mam nadzieję, że kiedyś przeczytam, bo wydaje się być fajna :))

    http://triviaaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, okładki są magiczne, zwłaszcza ta. A na żywo - cud, miód i orzeszki :D Jeśli tylko będziesz miała okazję, czytaj, nie powinnaś się zawieść :)

      Usuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnych opowiadań z Domu Nocy, ale na pewno po nie sięgnę. Teraz właśnie jestem w trakcie ostatniej części.

    Zostałaś nominowana do Liebster Blog Awards.

    Liebster Blog Awards

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa, czy również przypadną Ci do gustu :)
      Dziękuję za nominację C:

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać sie z żadną książką tych autorek, ale mam w planach to zmienić :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ~Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zacząć od DN - kiedyś przeczytałam inną ich książkę i okropnie się zraziłam :(

      Usuń
  6. Jestem na 4. tomie DN i nie chciałabym iść dalej po tym grząskim gruncie, no ale niestety zakupiłam już kiedyś na wyprzedaży część 6 i 9, więc nie chcę marnować kasy, haha.
    Seria byłaby ok, gdyby nie dziwny "slang młodzieżowy" (taki "supcio", że normalnie odpływam ze śmiechu) i irytujące zachowanie Zoey, no i ta rozlewana akcja. Naprawdę, gdyby autorki zmniejszyły tę serię do mniejszej ilości tomów, pozostawiły normalny język i zmieniły troszkę zachowanie głównej bohaterki, byłoby dobrze.

    Recenzandia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jak dla mnie świetność tej serii upadła po 4. tomie, a kupiłam kolejne części, bo chciałam poznać zakończenie... do którego nie dobrnęłam. Ale nowelki to powrót do złotego czasu tych powieści ;)

      Usuń

Drodzy Czytelnicy! Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza - każdy jest dla mnie motywacją do dalszej pracy. Dziękuję :)

Podzielcie się również linkami do własnych blogów, chętnie tam zajrzę :)