poniedziałek, 9 grudnia 2013

53. "Krzyżacka zawierucha" - Jacek Komuda



Skala ocen :
1 - beznadziejna
2- słaba
3 - przeciętna
4 - dobra
5 - bardzo dobra
6 - rewelacyjna
*7 - wybitna


Opis: ZMIERZCH EPOKI RYCERSKICH IDEAŁÓW

18 września 1454. Bitwa pod Chojnicami. Straszliwa klęska rycerstwa polskiego. Triumfuje taktyka i sprawność krzyżackich jednostek najemnych.

POMSTA ZA GRUNWALD!

Bolko z Rożnowa, wnuk nieśmiertelnej sławy Zawiszy Czarnego, rycerza bez skazy, cudem unika śmierci. Splot zdarzeń ciska go w paszczę wojny wywiadów, intryg, ludzi, którzy rycerski honor i kodeks uważają za uciążliwy anachronizm.
W huku zderzających się pancerzy, kwiku oszalałych koni, zgrzycie toporów i mieczy - rodzi się nowe. Brutalne i skuteczne.

PRZYŁĄCZ SIĘ! LUB GIŃ!

 Komuda Krzyżacką Zawieruchę napisał z okazji 600 lecia Bitwy pod Grunwaldem, odstępując tym samym od tradycyjnego czasu akcji w jego powieściach. Zamiast Sarmatów mamy wojaków grunwaldzkich. Rycerzy bez skazy. No... Jednego rycerza, który usiłuje taki pozostać w morzu okrucieństwa, kłamstwa i intryg. Jednak nienawiść jest zdradliwą kochanką i idąc z nią pod rękę, trudno pozostać dobrym człowiekiem...

" - W imię Chrystusa Miłościwego, miejże nad nami miłosierdzie, kumotrze Wetzhausen - ozwał się Szumborski. - Mówiąc zaś ludzkim językiem: nie pierdolże trzy po trzy."

 Początki z tą książką nie były dla mnie łatwe. Powiedzmy sobie wprost: nie zachwycały mnie. Jednak nie odpuszczałam, bo jak to tak - książka Komudy miałaby mi się nie podobać? Książka o czasach, kiedy słowo szlacheckie warte było więcej niż wszystkie dzisiejsze umowy spisane na papierze? Książka o honorze i mieczu? Czyli o tym, co kocham. Nie darowałam sobie, brnęłam dalej. I dobrze uczyniłam, ponieważ po kilkunastu stronach wciągnęłam się w historię Bolka, wsiąkłam w średniowiecze, pochłonęłam tę powieść w niecałą dobę.

Fidelitas
Wiara

 Autor nie opowiada ani o lekkich, ani o przyjemnych czasach, jednak robi to lekko i przyjemnie. Książkę pochłania się w błyskawicznym tempie mimo archaizacji języka. Oczywiście trzeba takie klimaty lubić, bo w przeciwnym razie intrygi, strugi krwi i szczęk mieczy pozostaną przez czytelnika niedocenione. Tak więc osobom wrażliwym i romantykom nie polecam. Uciśnionych księżniczek ratowanych przez księcia na białym koniu tutaj nie znajdziecie.

Pietas
Wiara

 Zastrzeżenia mam do dwóch rzeczy. Primo: ilustracje. Nie dość, że swą urodą nie zwalają z nóg, choć przyznaję, że trochę w trafniejszym zobrazowaniu sytuacji pomagają, to jeszcze mi spoilerują. Na obrazku przedstawiona jest sytuacja, która będzie dopiero na następnej stronie. I to trochę zaskoczenie psuje... Duo: zakończenie. Myślałam, że popłaczę się ze złości. Przywiązałam się do Bolka, chciałam poznać jego dalsze losy, a tu masz babo placek! Autor urwał w takim momencie, że uch!

Virtus
Męstwo

 Jedna z opisanych przez pana Jacka sytuacji podobała mi się szczególnie. Zasłużyła na osobny akapit. Było to wróżenie z kości Krzyżakom. Ta scena fantastycznie ukazała ludzką naturę, ale nie na to chcę zwrócić uwagę. Mam na myśli raczej samą przepowiednię, wróżbę o czarnym orle na żółtym polu, tonącym we krwi. Gdybym wcześniej nie sprawdziła, jak wygląda herb Sulima, to bym jej w pełni nie doceniła. Istny majstersztyk! 

Moja ocena: 5 (bardzo dobra)

2 komentarze:

  1. Czyli pomijając początek - książka jak najbardziej na plus :) Zastanawiam się kiedy będę miała przyjemność nadrobić zaległości w polskiej literaturze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponownie Komuda, chyba go bardzo lubisz, będę musiała sie przekonać osobiście.

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy! Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza - każdy jest dla mnie motywacją do dalszej pracy. Dziękuję :)

Podzielcie się również linkami do własnych blogów, chętnie tam zajrzę :)