poniedziałek, 2 czerwca 2014

84. "Metro 2033" - Dmitry Glukhovsky


Opis: Słońce na twarzy, świeże powietrze w płucach, trawa pod stopami... Słyszałem o takich rzeczach, żyję w świecie bez nich, w świecie pod ziemią. Nie pamiętam życia sprzed wybuchu. Byłem chłopcem, kiedy mnie ocalili. Czy te rzeczy mogą wrócić? Taką mam nadzieję. Lecz teraz... Jedyne, czego się boję, to przyszłość.

Rok 2033. W wyniku konfliktu atomowego świat uległ zagładzie. Ocaleli tylko nieliczni, chroniący się w moskiewskim metrze, które dzięki unikalnej konstrukcji stało się najprawdopodobniej ostatnim przyczółkiem ludzkości. Na mrocznych stacjach, rozświetlonych światłami awaryjnymi i blaskiem ognisk, ludzi ci próbują wieść życie zbliżone do tego sprzed katastrofy. Tworzą mikropaństwa spajane ideologią, religią czy po prostu ochroną filtrów wodnych... Zawierają sojusze. Toczą wojny.

WOGN to wysunięta najbardziej na północ zamieszkała stacja metra. Po zagładzie przez długi czas pozostawała bezpieczna. Ale teraz pojawiło się na niej śmiertelne niebezpieczeństwo. Artem, młody mężczyzna z WOGN-u, otrzymuje zadanie: musi przedostać się do legendarnej stacji Polis, serca moskiewskiego metra, aby przekazać ostrzeżenie o nowym niebezpieczeństwie. Od powodzenia jego misji zależy przyszłość nie tylko peryferyjnej stacji, ale byż może całej ocalałej w metrze ludzkości.

 Od dłuższego czasu co i rusz słyszałam o Uniwersum Metro. Same pochwały, a przecież wiadomo jak to z nimi jest: często na wyrost, jeszcze częściej nie można zrozumieć, czym to lud się tak namiętnie zachwyca. Tak więc sięgnęłam po czekającą na półce książkę i zaczęłam czytać. Już po pierwszych stronach wiedziałam, że będę żałować, iż jest to egzemplarz pożyczony od kolegi z klasy, a nie mój... Dawidzie, pozdrawiam Cię serdecznie z tego miejsca i bardzo, ale to bardzo dziękuję, że wykazałeś się taką cierpliwością, gdy przetrzymywałam Twoją książkę ♥

 Glukhovsky... jest autorem perfekcyjnym. Metro 2033 nie tylko wciągnęło mnie od pierwszej strony, nie tylko zaintrygowało, ale i przestraszyło. Ba, autentycznie przeraziło. Za plecami musiałam mieć ścianę, by pozbyć się nieustannego wrażenia, że coś mi się przygląda z tyłu, samotna podróż przez klatkę schodową nocą była wyczynem niczym wędrówka przez tunele w metrze, a gaszenie światła... Naprawdę stresującą chwilą. Autor ma naturalny talent silnego oddziaływania na psychikę czytelnika, niezwykle sugestywnie opisuje zarówno zagrożenia fizyczne jak i psychiczne. Wyczynem jest nie poczuć gęsiej skórki i mrowienia na karku podczas lektury jego książki.

 Uniwersum wykreowane przez rosyjskiego pisarza zachwyca dopracowaniem każdego szczegółu, logicznym ciągiem przyczynowo-skutkowym, który nie tylko sprawia wrażenie, że podobna sytuacja może przydarzyć się także nam choć w Polsce z metrem krucho, to niewielu by przeżyło..., ale który porywa czytelnika w fascynującą i pełną niebezpieczeństw podróż po moskiewskim metrze; po Moskwie skażonej przez wojnę jądrową. Mimo to wciąż piękną i urzekającą... Na pewno nie dziewiczą naturą, a raczej gruzami budynków i zmutowanymi zwierzątkami o niepokojących właściwościach. Cóż, uroki życia w postapokaliptycznym świecie.

Warto wspomnieć również o dołączonej do książki mapie. Jest ona przytwierdzona tak samo jak inne kartki, znajduje się pomiędzy nimi, dzięki czemu posiadaczowi Metra nie grozi, że mapka gdzieś zaginie, nawet jeśli komuś je pożyczy. Bardzo dobry patent, jeszcze lepszy pomysł - przejrzysty rozkład wszystkich stacji, wyjaśnienia oznaczeń - to wszystko znacznie pomaga w zorientowaniu się i zobrazowaniu sobie sytuacji. Podczas czytania niejednokrotnie z niej korzystałam, bardzo przydatna.

 Metro 2033 to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy lubują się w postapokaliptycznych klimatach oraz dla czytelników wymagających od autora warsztatu, porządnie wykreowanego świata, a ponadto lekkiego i przyjemnego języka, akcji oraz intrygi, która zaskoczy nie raz i nie dwa. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to sam koniec, mimo iż trudno było mi powstrzymać łzy wzruszenia. Po prostu... Za bardzo przypominał Grę Endera. Z pewnością sięgnę po część drugą oraz po pozostałe książki stworzone w metrowym uniwersum!

Ksiązkę Glukhovsky'ego polecam... WSZYSTKIM!


Moja ocena: 10/10 (arcydzieło)

4 komentarze:

  1. Troszkę innym gatunku gustuję, aczkolwiek nie mowię, że nie przeczytam ;)
    Pozdrawiam bardzo Serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Chcę to!
    Kolega gorąco poleca, Tobie tez się spodobała, więc pozostaje mi tylko ją gdzieś dorwać. Nie mogę się doczekać czasu, aż będę trzymał tę książkę w rękach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłaś mnie :) Jak tylko znajdę czas, a przede wszystkim fundusze, to postaram się zapoznać z tą książką. Chociaż nie wiem czy to bd dobre dla moich nerwów, ale zaryzykuję - najwyżej będę spała przy włączonym świetle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam już co nieco o tej książce, mimo wszystko czuję się średnio zachęcona.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy! Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza - każdy jest dla mnie motywacją do dalszej pracy. Dziękuję :)

Podzielcie się również linkami do własnych blogów, chętnie tam zajrzę :)