wtorek, 21 stycznia 2014

63. "Miasto Nieśmiertelnych" - Sonia Wiśniewska


Skala ocen :
1 - beznadziejna
2- słaba
3 - przeciętna
4 - dobra
5 - bardzo dobra
6 - rewelacyjna
*7 - wybitna

Opis: Tato, opowiedz nam o Mieście Nieśmiertelnych…
W zamkniętym przed ludźmi Mieście Nieśmiertelnych mieszka dwudziestu Bogów. Panujące między braćmi spięcia doprowadziły do podzielenia się ich na dwa kręgi, w których to dwaj Panowie Błyskawic walczą o pozycję lidera. Targające rodzeństwem negatywne uczucia sprawiają, że spiskują przeciw sobie, oddalają się od siebie i zapominają o łączących ich więzach.
Wkrótce jednak wszystko ma się zmienić za sprawą wizji Pana Przyszłości.
Pakt Pokoju i Pakt Tajemnicy zostały zerwane…
Któremu z bogów uda się przetrwać w panteonie i kim będzie lider?

Początek z Miastem Nieśmiertelnych nie należał do łatwych, choć treść  bardzo mnie zaintrygowała. Podobało mi się, że autorka zaczęła od ciepłego, swojskiego wstępu, jakim bez wątpienia jest opowiadanie dzieciom bajek przez rodziców, ale wydawnictwo wszystko popsuło, sprawiając, że moją uwagę nieustannie przykuwało coś innego. Dlaczego? O tym może później.

 Historia opowiedziana przez panią Sonię Wiśniewską jest naprawdę ciekawa. Najpierw czytelnikowi może być trudno rozeznać się w sytuacji, ogarnąć imiona wszystkich bogów (a tych jest aż dwudziestu), ale stopniowo zapamiętuje się, kto jest panem czego, kto jest z Kręgu Dobrych, kto z Kręgu Złych, kto na swoją przynależność zasłużył, a kto nie. Kogo lubimy, kogo nie lubimy... W rozwiązaniu problemu na pewno pomaga spis całego panteonu, który umieszczono zaraz na przedzie powieści. Był to naprawdę dobry pomysł.

 Styl, którym Miasto Nieśmiertelnych napisano, nie zawsze pasował mi do klimatu, w jakim utrzymano całe dzieło, jednak nie można spisać go na straty. Być może w drugiej części nieco się poprawi. Przede wszystkim jestem pełna uznania dla pani Sonii za to, że wymyśliła tyle postaci. Ba, nie tylko tak sobie wymyśliła, ale też każdej dała inny charakter, cechy szczególne, relacje łączące ją z resztą rodzeństwa... Właściwie stworzyła nową religię, całą mitologię, co nie jest rzeczą łatwą. I już zawsze pozostanę jej wdzięczna za Patsubę - tego anioła nie można nie pokochać. A także za Lerdę, Laroshe, ZatNara, Herona... Każdy z nich wywołał we mnie inne - pozytywne - emocje.

W tytułowym Mieście Nieśmiertelnych toczy się wojna - najpierw cicha, słowna - potem już otwarta, ale i tak czuć braterską miłość, która łączy bogów. I to właśnie ona mnie ujęła. To rodzinne ciepło, które gdzieś tam, pomiędzy szczękiem pałaszy, zgrzytem ścieranych włóczni i hukiem piorunów, przetrwało, by wkraść się w serce czytelnika.

Wierzę, że wielu z Was ta książka się spodoba, że docenicie to, co stworzyła autorka, nie bacząc na kompletne pogrążenie tej powieści przez wydawnictwo. Jeśli będzie mi dane, to sięgnę po drugą część i chętnie poznam dalsze przygody moich ulubionych bogów.




 A teraz to, co najgorsze i co najbardziej mnie odpychało od tej książki: to, jak ją wydano. Tu nie chodzi nawet o okładkę, bo jest świetna. Tu idzie o to, co wydawnictwo porobiło z wnętrzem. Na samym początku mamy spis osób, które nad dziełem pracowały; korektora, osobę, która łamała tekst... Tymczasem ja miałam wrażenie, że ani jednego an drugiego ta powieść nie uświadczyła. Bo to nie jest normalne, żeby po każdym dialogu następował akapit (akapitów ogólnie mamy od groma, z czego nawet połowa nie jest potrzebna), żeby pojawiały się błędy ortograficzne (tak, mówię o liczbie mnogiej!)... A przecinki? Te, jeśli w ogóle były, to bardzo często wstawione w złych miejscach. Natomiast korektor nie zadbał o to, żeby były wszędzie, gdzie trzeba. Chociażby przed takim że. O tym się uczy w podstawówce, na litość Boską! Tak więc siedziałam z ołówkiem w ręce i poprawiałam wszystko, co się dało. Czasami nawet wyrazy w zdaniu były poprzestawiane. Osobę, która miała zadbać o poprawność językową Miasta Nieśmiertelnych, zdzieliłabym słownikiem w twarz. Za każdy błąd osobno. Nie jestem pewna, czy by to przeżyła, tyle tego było.



ZA EGZEMPLARZ RECENZENCKI DZIĘKUJĘ AUTORCE!


Postanowiłam, że tym razem ocenię tylko i wyłącznie pracę autorki, nie biorąc pod uwagę, jak powieść wydano, ponieważ zabrakłoby mi skali. Musiałabym mieć termometr, by zmieścić tę ujemną ocenę.

Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)

5 komentarzy:

  1. Tak, książka jest też już za mną! niedługo będę mogła zaprosić Cie byś ją przeczytała i ...nie tylko ;)
    "Osobę, która miała zadbać o poprawność językową Miasta Nieśmiertelnych zdzieliłabym słownikiem w twarz" - Wiesz, zgadzam się z Tobą w 100 % ;)
    Mi osobiście "początek" szedł też nieco błogo.. ale później tak jak mówisz, się przekonałam! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam już przeczytaną tę książkę, i fakt - wydana fatalnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie jestem do tej książki przekonana... nie wieem czemu...
    Zapraszam do Nas, na nową recenzję - "Wizje" - zostaw po sobie miły ślad- będę szczęśliwa!!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu, ale jakoś nie pociąga mnie ta książka. Miałam możliwość otrzymania jej w akcji promującej, ale nie zgłaszałam się. Może jednak przekonam się po kolejnych recenzjach.
    Tak liczne błędy wydawnictwa są niewybaczalne. Rozumiem jakiś sporadyczny błąd, bo to w końcu też ludzie, ale sądząc po Twoim komentarzu, tutaj naprawdę przedstawia się to fatalnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej powieści, zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy! Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza - każdy jest dla mnie motywacją do dalszej pracy. Dziękuję :)

Podzielcie się również linkami do własnych blogów, chętnie tam zajrzę :)