wtorek, 14 stycznia 2014

61. "Kroniki Saltamontes. Ucieczka z mroku" - Monika Marin

Skala ocen :
1 - beznadziejna
2- słaba
3 - przeciętna
4 - dobra
5 - bardzo dobra
6 - rewelacyjna
*7 - wybitna


Opis: Adam i Aleks - dwóch chłopców z sierocińca, jeden obdarzony nieprzeciętną intuicją, a drugi inżynieryjnym umysłem - wyruszają w podróż. Wcześniej jednak skonstruują Maszynę do Produkowania Szczęścia, której powierzą swoje sekrety. Chłopcy marzą o odnalezieniu domu i zaskakujących przygodach. Ich życie nabierze tempa, gdy w średniowiecznych podziemiach odnajdą tajemnicze księgi. Od tej pory spotkają ich sytuacje niebezpieczne i pełne emocji. Ale najważniejsze jest, aby przeprawili się przez cała Europę i dotarli do miejsca, które wspólnie wylosowali na mapie. No i oczywiście aby ich wynalazek uszczęśliwił nie tylko ich, ale i ludzi o dobrym sercu.




W opisach umieszczonych na kilku stronach internetowych znajdziecie informację, iż jest to książka przeznaczona dla dzieci 9-12 lat. Cóż... Ze swojej strony powiem tylko tyle, że już dawno nie widziałam równie skutecznego odstraszania klientów od naprawdę świetnej powieści. To jedna wielka bujda, bo Kroniki Saltamontes to książka dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. KAŻDY!

"(...) najważniejsza jest teraźniejszość. Przeszłości nie zmienimy,a przyszłość nie istnieje."

 Po opisie zaserwowanym mi w Internecie nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać, jednak przeczucia względem książki miałam dobre. I nie pomyliłam się... Ale po kolei. Książkę pani Moniki wydano w bardzo ładnej formie - twarda okładka, grafika nawiązująca do treści (i przede wszystkim komponująca się z nią), do tego cudowne ilustracje zajmujące całą stronę, w żołto-brązowo-czarnej tonacji. Zakochałam się w tym cudeńku od pierwszego wejrzenia. Od pierwszej strony. A później to już poszło gładko: 10 stron, 20 stron, 100 stron, 200,300... I nagle bach! Koniec.

"Chciałem w swoim życiu iść do przodu, a nie cofać się, chciałem podejmować decyzje odważne, bo miałem prawie dziewięć lat, a gdy się ma dziewięć lat - wszystko jest możliwe."

 Autorka stworzyła opowieść pełną przygód, miłości, przyjaźni, marzeń i wiary. Dziecięcej wiary, że możemy wszystko. Przygody sprawiały, że włos jeżył mi się na karku, a serce biło mocniej z powodu emocjonujących wydarzeń. A cała reszta... Że pokochałam tę książkę za jej autentyczność i swojskość, za to, że na krótko znowu mogłam stać się beztroskim, ufnym dzieckiem. Te ostatnie odczucia już dawno nie towarzyszyły mi przy czytaniu, dlatego też Kroniki Saltamontes... stały się dla mnie bezcenne. To nie autograf pani Marin, nie jej dedykacja takimi je czynią, ale zawarta w nich treść. Ponadczasowa.

" - Nie zostawię cię... nigdy. Nigdy cie nie zostawię! I nie patrz na mnie, jakbym miał dziesięć lat.
- Ależ ty masz dziesięć lat!"

 Pani Monika napisała książkę, jakich ostatnio na rynku brakuje. Taką, która zawiera w sobie i przemyślaną intrygę (o kunszcie pisarki najlepiej przekonujemy się na końcu powieści), i życiową mądrość. Ucieczka z mroku to prawdziwa kopalnia cytatów, a każdy jest lepszy od poprzedniego. Nie martwcie się jednak: nie jest to pozycja pełna przykazów, nakazów i zakazów. O nie. Wszystko jest podane w sposób subtelny. Nie brakuje też dowcipnych uwag bohaterów młodych, jednak nad wyraz dojrzałych i doświadczonych przez życie.

POLECAM TĘ KSIĄŻKĘ KAŻDEMU. BEZ WZGLĘDU NA WIEK I UPODOBANIA. PO PROSTU... KAŻDEMU!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorce ♥


Moja ocena: *7 (wybitna)

1 komentarz:

Drodzy Czytelnicy! Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza - każdy jest dla mnie motywacją do dalszej pracy. Dziękuję :)

Podzielcie się również linkami do własnych blogów, chętnie tam zajrzę :)