wtorek, 28 stycznia 2014

64. "Niewolnica" - A.M. Chaudière


Opis: Piękna kobieta i dwaj niebezpieczni, kochający ją do szaleństwa mężczyźni. Arina - zniewolony mag. Azarel - Mag Aszarte i Severio - Gwardzista Akademii Morza Deszczów...

Związki, które nie mają prawa przetrwać. Uczucie, które nie powinno się narodzić. Ludzie, którzy nie mogą się spotkać. 
„Niewolnica” to napisana z niebywałym rozmachem historia o miłości, zdradzie, sile przyjaźni, kobiecości, magii, nienawiści, seksie, dorastaniu, przeznaczeniu. Czytelnika całkowicie pochłonie świat magów, wampirów, czarownic, a także niewolników i ich panów. To całkiem nowy świat, nowy niewolniczy porządek, uprzedmiotowienie i zniewolenie, ludzkie pragnienie władzy nad drugim człowiekiem, sprawdzenia, na ile można upodlić i jak czerpać z tego przyjemność… To czas zakazanych uczuć i silnych emocji. Niespodziewane zwroty akcji, a także sugestywna fabuła wciągają tak bardzo, że ma się ochotę nieustannie śledzić losy bohaterów. A.M. Chaudiere wykreowała świat, którego nie chce się opuszczać.

 Wszyscy wiemy, jak wygląda sprawa z opisami powieści - albo czytelnika odrzucają już na wstępie, albo intrygują i obiecują złote góry... Niewiele książek może pochwalić się faktem, iż słowa wydrukowane na tylnej okładce odpowiadają treści zawartej w środku książki. Cóż, Niewolnica bez wątpienia należy do grona tych wyjątków, które zawierają wszystko, co obiecano czytelnikowi na wstępie. A także wiele, wiele więcej...

"Powinnością naszą jest doszukiwać się w codzienności rzeczy niecodziennych, drobnych, dających nadzieję. Gdy się wie na co zwracać uwagę, nawet w najgorszych chwilach można wypatrzeć choćby jej iskierkę.
Powinnością naszą jest nauczyć się magazynować takie iskierki i posługiwać się nimi, gdy sięgamy dna."

 Przyznaję, że sięgając po książkę A.M. Chaudière, byłam pełna obaw. Czy mi się spodoba? Czy nie będę musiała wystawić niskiej oceny? Już po pierwszej stronie wiedziałam, że oto trzymam w rękach książkę, która zawładnie moim sercem i umysłem. Pierwsze wrażenie było jak najbardziej prawdziwe - dzisiaj nie mogę doczekać się części drugiej, a Niewolnicę zaliczam do grona moich ulubionych książek. Dlaczego? Ponieważ Anna zafundowała mi to wszystko, za co uwielbiam polskich pisarzy (tak, gdyby ktoś nie wiedział, pani Chaudière jest naszą rodaczką). Więc mamy to, co charakteryzuje słowiańskich twórców: przemoc, nieskrępowane opisy seksu, rozlew krwi i bezpardonowe wybijanie bohaterów. Głównie dobrych... A do tego wątek miłosny, intryga, wartka akcja oraz lekki, przyjemny styl, dzięki któremu niemal 600 stron powieści połyka się za jednym zamachem.

"Tajemnice czynią życie ciekawszym."

 Można by pomyśleć, że autorka podzieliła bohaterów na dobrych i złych. Tych, których się lubi i tych, których się nie lubi. Ale nie... W Niewolnicy granice pomiędzy jednym i drugim zacierają się. Dobrzy niebezpiecznie zbaczają ku złu, źli ku dobru, a ci naprawdę źli stają się jeszcze gorsi. I właśnie za to ją uwielbiam: postacie fikcyjne są tak złożone psychicznie jak prawdziwi ludzie. W końcu w wielu powieściach jest jasno określony motyw: nienawidzę kogoś tam, bo coś tam i tak już zostaje do końca. Anna z kolei doskonale ukazała zawiłości ludzkiej psychiki, to jak się zmienia pod wpływem traumatycznych wydarzeń, a co za tym idzie - silnych emocji. Tak więc pod powłoczką przemocy, seksu i magii mamy głębszą treść, której warto się przyjrzeć i chwilę nad nią podumać.

"-Jakże nudno byłoby bez przeciwności losu.
(...)
- W niewoli owe przeciwności i ryzyko mogą kosztować życie. Pamiętaj o tym."

 Żeby jednak nie było samych pochwał, trzeba na coś ponarzekać. Ot, ta polska krew. O co konkretnie mi chodzi? Ano głównie o styl pisarki. Jak już wspomniałam, był lekki i przyjemny, ale przeszkadzało mi wtrącanie staropolskich form (m.in. ciągłe ażeby, jakoby... A także tudzież i snadź). Gdyby w książce nie mieszano języka współczesnego i owych wtrąceń, a zdecydowano się na jeden z tych stylów, byłoby znacznie lepiej. Nie przeszkadzało to jakoś wybitnie, ale dawało o sobie znać. Pomimo tych drobnych niedogodności, jestem pełna podziwu dla autorki za to, jak zręcznie przeprowadziła mnie przez trudne tematy, jakimi bez wątpienia są: niewolnictwo, wykorzystywanie seksualne, zakazana miłość. Znalazł się również moment, gdy doszłam do wniosku, że oto Ania upadła i stworzyła cukierkowy romans (w co nie mogłam uwierzyć). Na szczęście szybko sprowadziła mnie na ziemię pewną brutalną i mocno zaskakującą sceną, więc... nie dajcie się zmylić!
Niewolnicę polecam... KAŻDEMU!
Każdy powinien ją przeczytać, każdy powinien ją mieć!
Każdy powinien poznać twórczość A.M. Chaudière!
Każdy powinien pokochać jej bohaterów! ♥

Za egzemplarz recenzencki dziękuję cudownej autorce!

"Takie uczucia jak miłość rządzą się nieprzewidywalnymi prawami. Często nie znają przyczyny, są irracjonalne i nieoczekiwane. Ważne, że są (...)"


Moja ocena: 10/10 (arcydzieło)

6 komentarzy:

  1. Cóż mi akurat te staropolskie słowa nie przeszkadzały - teraz coraz bardziej wraca się w książkach do staropolszczyzny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała recenzja :)
    Myślę, że trzeba tę pozycję dodać do listy "do przeczytania" :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że książka Ci się spodobała, bo tym samym zachęciłaś mnie. Wiesz, że ostatnio wybierali książkę roku, a ja głosowałem na tę książkę, chociaż nigdy w życiu jej nie czytałem? :D Jednak widzę, iż moje głosy były trafne :D Może kiedyś nawet uda mi się znaleźć gdzieś tę książkę xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tylko jedno. Kocham tę książkę, ale jednocześnie jej nienawidzę. Złamała mi ona serce i zrujnowała psychikę, ale i tak z niecierpliwością czekam na drugą część, której pani Chaudiere jak na złość nie chce napisać xD A co do tego wydarzenia, które sprowadziło Cię na ziemię to chyba mamy na myśli to samo ;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie:

    http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę mam już na półce i nie mogę się doczekać kiedy wreszcie się za nią zabiorę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak strasznie chciałabym tą książkę, a na razie nie mam okazji jej dostać/kupić :( Brzmi bardzo zachęcająco i to aż boli, że jeszcze jej nie czytałam. A do tego fakt, że autorka jest Polką i to z mojego rodzinnego Podkarpacia :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy! Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza - każdy jest dla mnie motywacją do dalszej pracy. Dziękuję :)

Podzielcie się również linkami do własnych blogów, chętnie tam zajrzę :)