wtorek, 6 sierpnia 2013

13. "Bogini Ciemności" - Sarwat Chadda


Skala ocen :
1 - beznadziejna
2- słaba
3 - przeciętna
4 - dobra
5 - bardzo dobra
6 - rewelacyjna
*7 - wybitna

 To moje drugie spotkanie z Billi SanGreal  - jedyną kobietą, która została przyjęta w poczet templariuszy. Organizacja przetrwała do naszych czasów zdziesiątkowana, a jej priorytety nieco się zmieniły - teraz walczy z istotami nadnaturalnymi; z Bezbożnymi. Pierwsza powieść była bardzo ciekawa, teraz liczyłam więc na coś podobnego. 

 "Bogini Ciemności" od samego początku czytało mi się dziwnie opornie, miejscami miałam wątpliwości, czy w ogóle uda mi się ją dokończyć. Choć zawierała naprawdę wiele akcji, to jednak niejednokrotnie z niecierpliwością przewracałam kartki, by sprawdzić, ile jeszcze się wynudzę, nim do niej dotrę. Kiedy już odnajdywałam mojego Świętego Graala Akcji, czytałam książkę z mocno bijącym sercem. Sarwat Chadda potrafi zaskakiwać!

Autor zabiera nas z Londynu do Rosji, gdzie poznajemy starszych "braci" templariuszy - bogatyrów, którymi dowodzi Kościej; opiekun nieletniego carewicza Iwana Aleksiejewicza Romanowa. Bardzo podobało mi się nawiązanie do rosyjskich podań o rodzinie królewskiej. A mianowicie mam tu na myśli jedną z córek ostatniego cara Rosji: Anastazję, która rzekomo miała przeżyć zamach i zostać babką Iwana. No i Baba Jaga... Po tej lekturze już nigdy nie będzie dla mnie tylko złośliwą staruszką. Oj nie!

 " - Jesteś pijany!
 - Jestem Rosjaninem."

 Billi jest dobrze skonstruowaną postacią, nie irytuje, doskonale możemy zrozumieć motywy jej postępowania. Mimo iż należy do elitarnego grona templariuszy i została wychowana w żelaznej dyscyplinie oraz surowości, ma takie same problemy jak wszystkie inne nastolatki i myślę, że każda z nas odnajdzie w niej echo samej siebie. Panów również się to tyczy ;) Zakochałam się w Iwanie Aleksiejewiczu nie tylko dlatego, że jest reliktem mojej ulubionej epoki, lecz dlatego, że okazał się zabawny, mądry i dzielny pomimo swojego młodego wieku. Praktycznie przyćmiewał inne postacie i okazał się jednym z najciekawszych bohaterów. Trochę przypominał mi Adriana Iwaszkowa z "Akademii Wampirów". Ci Rosjanie, to jednak mają w sobie to coś!

 W "Bogini Ciemności" nie brakowało naprawdę zabawnych momentów, jednak w ostatecznym rozrachunku książka okazuje się pozycją nieco brutalną, surową jak syberyjskie zimy, spowitą mrokiem. Tam, wbrew pozorom, nic nie jest ani czarne, ani białe. Myślę, że mogę polecić ją osobom, które nie oczekują uroczego romansu z happy endem na końcu.


Moja ocena: 4,5

1 komentarz:

  1. Chyba mogłabym się na tę książkę zdecydować, jednak szkoda, że po części zaspoilowałaś koniec. Jeszcze się nad tą pozycją zastanowię.

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy! Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza - każdy jest dla mnie motywacją do dalszej pracy. Dziękuję :)

Podzielcie się również linkami do własnych blogów, chętnie tam zajrzę :)